piątek, 20 grudnia 2013

1. "Ironia, szansa, początek"


               Minął tydzień od mojego postanowienia. Dzisiaj mam lekcje muzyki, oczywiste jest to, że oczekuję na pojawienie się tam Justina.  „ Tym razem będzie inaczej i zwrócę na siebie jego uwagę”Pomyślałam zastanawiając się co mam ubrać. Tak to jest chyba jeden z największych problemów wszystkich kobiet. Wzięłam następną bluzkę i przyłożyłam ją  do ciała stojąc przed lustrem.  „Może być”- Weszłam do mojej przestronnej łazienki i ubrałam wybrany przeze mnie ciuch z napisem „Oh, my Baby”. Rozpuściłam moje średniej długości włosy i delikatnie się umalowałam. Tego dnia chciałam wyglądać chociaż troche lepiej... Inaczej poprostu zależało mi na tym, abym spodobała się Justinowi. „Tak, jestem już gotowa” Pomyślałam ostatni raz spoglądając w lustro. Chwyciłam za brązową torbę, którą po chwili przewiesiłam przez ramię i wybiegłam z bloku. Po chwili moje ręce stały się zimne przez wiatr, który uporczywie wiał i zniszczył mi fryzurę. „Z takim wizerunkiem wrażenia nie zrobię”.
           
           Z każdym dniem zbliżała się zima, pora roku, którą charakteryzują długie,samotne wieczory, a przynajmniej moje zawsze takie były. „To moja szansa” pomyślałam kiedy zobaczyłam Justina z gitarą wchodzącego do budynku. Poprawiłam włosy, pociągnęłam delikatnie moję bluzkę w dół i niepewnym krokiem podeszłam do niego... Chłopak początkowo mnie nie zauważył gdyż wieszał kurtkę, ale kiedy odwrócił się w moją stronę poczułam jak moje serce bije dwa razy szybciej. Nieśmiało wyciągnełam rękę w jego stronę i wysłałam mu słaby uśmiech. On zauważył moje zakłopotanie i ułatwił sytuację. Wyciągnął do mnie ręke i przedstawił się.

        -Justin.- Teraz mogłam dokładniej przyjrzeć się jego twarzy-Duże, piękne oczy, zniewalający uśmiech,włosy ułożone perfekcyjnie w każdym calu. Ścisnęłam delikatnie jego ręke spoglądając w jego oczy. Po chwili się zorientowałam, że wypada powiedzieć swoje imię. „Brawo Am, naprawdę szybki zapłon” Pomyślałam kiedy chłopak zaczął rozglądać się na boki.
        -Amanda. – Puściłam jego rękę i wspólnie udaliśmy się w kierunku sali, w której odbędą się praktyki prowadzone przez naszą nauczycielkę panią Melson, co chwilę spoglądałam na chłopaka, który za każdym razem jak mnie przyłapał, wysyłał delikatny uśmiech.
-Usiądź obok mnie.- Powiedział, pokazując ręką na wolne miejsce. Na zewnątrz udawałam nieporuszoną, ale w środku czułam niesamowitą radość.  Minęło kilka chwili kiedy rozmawialiśmy o byle czym, a pani Melson weszła do sali. Siedzieliśmy w kręgu, od zawsze na tych lekcjach panowała przemiła atmosfera- Śmialiśmy się, wygłupiali, ale lekcje braliśmy na poważnie. Każdy z nas umiał grać na gitarze, a razem tworzyliśmy rodzinę. To było piękne.

         Z czasem przyzwyczaiłam się do tego, że znajduje się blisko Justina, co chwilę zerkaliśmy na siebie, a co więcej chłopak miał naprawdę uroczy uśmiech. Po lekcjach wyszłam ze szkoły w towarzystwie chłopaka, miałam nadzieję, że mnie gdzieś zaprosi, ale niestety pożegnaliśmy się i każdy poszedł w swoją stronę.- Smutne? Dla mnie tak, jestem z charakteru, że pragnę z każdym kęsem więcej i więcej. Kiedy Justin zniknął z pola widzenia zaczęłam iść w kierunku mojego apartamentu, a więc skręciłam w prawo, w oddali był park, w którym zawsze biegały dzieci, młodzież jeździła na rolkach,rowerach, a moja przyjaciółka Cleo, o której wcześniej nie wspomniałam była częstym gościem pobliskiego skateparku. Od kiedy ją znam wiem, że jest wielką fanką sportu i ryzyka, ale potrafi być rozsądna, a co najważniejsze jest szczera i umie słuchać. Wspiera mnie w trudnych sytuacjach, a tak wogule to ma słodkiego brata.  

       Mam z nim dobre relacje, a nawet kilka razy byliśmy razem w kinie albo graliśmy w kręgle, traktuję go jako przyjaciela i nie wyobrażam sobie z nim bliższej relacji, a odkąd poznałam Justina nie myśle o nikim innym,możliwe, że nie mam z nim jakiś specjalny kontakt i nie znam go za dobrze, ale coś mnie do niego ciągnie. Kiedy jestem przy nim czuje się bezpieczna, czuje się naprawdę dobrze. „ Amanda, nie zakochuj się, nie bądź łatwowierna”- Nieustające myśli, właśnie teraz mogę powiedzieć, że jestem roztargniona. Wróciłam do mieszkania, w którym czekała na mnie mama. Udałam się do kuchni, a ku mojemu zdziwieniu na stole była przyszykowana uroczysta kolacja. – Mamo? Co.. to ma znaczyć?- Pokazałam wymownie ręką w kierunku nakrycia. – Rocznica, tata powinien niedługo przyjść.- Takie dni w moim domu? Naprawdę rzadkość. Albo mama chce kase, albo ma ochotę na jakąś podróż. Ona zawsze miała jedną zasadę – „ Nie pakuj się w nic co nie przyniesie ci korzyści”-  Miała wiele takich tekstów, a mnie naprawdę wyprowadzało to z równowagi za każdym razem. Kiedy w domu zjawił się ojciec wyszłam do parku na spacer, zostawiając ich samych.

           Panuje półmrok, a ja dalej spaceruję. W oddali widać skatepark jest tam pełno świateł i hałasy dochodzące z tamtego miejsca słychać chyba w całym mieście. Przyśpieszyłam kroku i doszłam na wyznaczone miejsce. Usiadłam na ławkę i wpatrywałam się z zaciekawieniem na skejtów, którzy ryzykowali zdrowie dla zabawy. „ Zawsze mnie to kręciło”. Poczułam jak ktoś siada obok. Jego zapach, Justin.
     – Nie wiedziałem, że przebywasz w takich miejscach.- Powiedział tajemniczo. – Wyjątkowa sytuacja.- Odparłam obojętnie. Nie byłam przygotowana na niego, na jego obecność. Wróciłam wzrokiem na rampę i nie miałam zamiar odrywać od niej wzroku, ale na marne. – Umiesz jeździć?- Spytał zachęcająco, a najwyraźniej nie lubiał ciszy, ja wręcz przeciwnie- byłam do niej przyzwyczajona. Pokiwałam przecząco głową na jego pytanie i wróciłam do poprzedniego zajęcia. – Mam przyjaciółkę, która jest w tym dobra.- Powiedziałam dumnie z myślą o Cleo. Chłopak przytaknął, a swój wzrok skupił na mnie, co po czasie zaczęło mnie irytować.- Nie patrz się tak, ile ty w ogóle masz lat? – Przerwałam panującą ciszę czekając na odpowiedź towarzysza. – Dwadzieścia.- Mruknął i spojrzał w kierunku kłócących się chłopców. Po chwili rozpętała się bójka. Krzyki i krew. Nagle coś we mnie drgnęło. „ Muszę wracać do domu”- Wstałam z ławki i spojrzałam na Justina.- Przepraszam, ale już późno...- Chłopak wstał i zbliżył się na niebezpieczną odległość. – Odprowadze cię.- Skinęłam głową, choć nie do końca byłam przekonana.

       Gdyby tata go zobaczył rozpętała by się awantura, a mama zaczęłaby histeryzować i wybierać suknię ślubną, a ja po mimo to ryzykuję. Kiedy doszliśmy pod wysoki wieżowiec, w którym mieścił się mój apartament pożegnałam się z chłopakiem i wbiegłam na górę. Otworzyłam cicho drzwi i weszłam do środka, na szczęście światła były pogaszone „ rodzice śpią” przemknęło mi się przez myśl i jak najciszej umiałam przeszłam przez korytarz wprost do mojego pokoju. Zamknęłam po cichu drzwi i zmęczona padłam na łóżko, zegar wybijał godzinę 23, a ja zatraciłam się we śnie.
                                                                 ***

Pojawił się rozdział pierwszy, a ja jestem bardzo ciekawa na Waszą reakcję.
Autorka

8 komentarzy:

  1. Super rozdzial ! Jestem zadowolona i bede czytac dalej :) xo

    OdpowiedzUsuń
  2. Opowiadanie zapowiada się ciekawie, ale powinnaś wolniej opisywać uczucia bohaterów. Nie pisz w pierwszym rozdziale że Amanda czuje się bezpiecznie przy Justinie, przecież się prawie nie znają. Nie ujawniaj od razu wszystkich szczegółów. Zaciekaw czytelników. Ogólnie bardzo dobrze i zycze dalszej weny <3

    OdpowiedzUsuń
  3. zgadzam się z komentarzem wyżej....ale bardzo mi się podoba..czekam na NN oby był szybko...chyba się zakochałam..hhehee <3333

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowne ♥ Czekam na następny rozdział ♥
    http://ask.fm/mistycznaluiza2

    OdpowiedzUsuń
  5. Awww rozdział jest cudowny <3 bardzo mi się podoba a ja jestem dość wybredna i rzadko mi się jakikolwiek podoba więc jest plus. Czekam na następny @ilysm_jbiebs

    OdpowiedzUsuń